Złudzenie posiadania pracy, czyli agencje dla pracowników niewykwalifikowanych

agencje1

Niemal każdego dnia, na polskich grupach na facebooku pojawiają się pytania o pracę przez agencje w UK. Ludzie pytają, która agencja jest dobra, a do której lepiej nie iść. Pytają też, w której oferowana jest konkretna praca lub czasem po prostu – w której aktualnie jest jakakolwiek praca. W odpowiedzi na te pytania zwykle najpierw pojawia się lista nazw agencji, do których warto lub nie warto iść, a po kilkudziesięciu minutach, gdy jest już wystarczająco dużo sprzecznych ze sobą informacji, dyskusja przeradza się w kłótnię… I tak prawie codziennie 😉

Kiedyś w kilku takich dyskusjach, kiedy jeszcze były dyskusjami ;), próbowałem wytłumaczyć kilka podstawowych spraw, ale to za każdym razem mijało się z celem. Bo nawet jak mi raz czy dwa wyszło, to po kilku dniach wątek się powtarzał, a starego już nikt nie czytał… No i kłótnia znowu była ważniejsza od konkretów.

Przez to wszystko zrozumiałem, że na dłuższą metę, tego typu dyskusje są mało efektywne. Zebrałem więc jeszcze raz moje przemyślenia na temat agencji dla pracowników niewykwalifikowanych w UK i tym razem publikuję je tu, na mojej stronie. W ten sposób mam nadzieję dotrzeć do większej ilości osób zainteresowanych tym tematem. Piszę ten tekst, aby skłonić Cię do zastanowienia się, czym te agencje są, jak działają oraz dlaczego tak działają. Jeśli pracujesz dla jednej z nich, to mam nadzieję, że mój wpis pozwoli Ci zrozumieć różne sytuacje, z którymi się już w swojej pracy zetknąłeś/zetknęłaś oraz wyciągnąć z nich wnioski. Jeśli nie pracujesz w takiej agencji i nie wiesz jak one działają, to mam nadzieję, że zrozumiesz, czemu odradzam rejestrowania się w agencjach dla pracowników niewykwalifikowanych.

1. Zero godzin

Wielu ludzi mówi, że jak się tu przyjedzie, to jak najszybciej trzeba znaleźć pracę, jaka by ona nie była, byle tylko mieć pieniądze. Idą więc do każdej możliwej agencji i się rejestrują. Podpisują papiery, których nawet nie rozumieją i akceptują jeden z największych przekrętów na brytyjskim rynku pracy, czyli umowy na zero gwarantowanych godzin. Tak więc pracodawca w zasadzie nie zobowiązuje się do niczego, za to każdy pracownik zobowiązuje się do przestrzegania zasad ustalonych przez pracodawcę, do gotowości do pracy na różne nieregularne zmiany lub godziny oraz bardzo często akceptuje stawkę w wysokości aktualnego minimum krajowego.

2. Minimalna krajowa

Minimalna krajowa i tak jest większa niż w Polsce, więc wielu Polaków uważa, że to nie taki duży problem. Jasne… jeśli myślami jest się w Polsce ;). Brytyjska minimalna krajowa jest też na pewno większa niż średnie wynagrodzenie w biedniejszych krajach Azji, Ameryki Południowej czy Afryki. Jednak nie zmienia to tego, że jesteś w UK i w tym kraju jest to właśnie minimum. A sam fakt, że Twój pracodawca oferuje Ci taką stawkę, już powinien dać Ci do myślenia, że nie jest zainteresowany, aby płacić Ci godziwie. Po prostu chce Ci płacić tak mało, jak może i jak prawo na to pozwala…

W dodatku, sama minimalna krajowa ma sens jedynie wtedy, gdy pracujesz w pełnym wymiarze godzin, bo masz z czego opłacić mieszkanie, stać Cię na żywność i być może na samochód. Jeśli jednak pracujesz tylko na część etatu, to po prostu brakuje Ci pieniędzy na życie, ponieważ swoje codzienne koszty i tak masz ciągle takie same. Nie możesz przecież wynająć pokoju czy mieszkania na pół etatu tłumacząc się niskimi zarobkami! Nie możesz też pójść do sklepu i poprosić o 50% zniżki dla mało zarabiających!

Wreszcie, zastanów się jak minimalna krajowa wpływa na Twoją samoocenę. Ktoś Ci przecież mówi, że masz ciężko pracować fizycznie, często ciężej niż inni, a godzina Twojego życia i tak jest warta najmniej…

3. Ciągłe wyczekiwanie na telefon

Udało Ci się zarejestrować w agencji…. Świetnie! Ale czy na pewno? W końcu pracodawca nie zobowiązał się do niczego. Powiedział tylko, że gdy będą mieć dla Ciebie propozycję, to zadzwonią. Więc teraz siedzisz i czekasz na telefon, bo mogą dzwonić. Trochę tracisz czas… Idziesz więc się przejść, bo ile można oglądać telewizję czekając? Ale jednak telefon masz ciągle ze sobą i jesteś ciągle w gotowości na wypadek, gdyby dzwonili… Jesteś myślami w pracy, której nawet nie masz… Straszne!

Nie masz też pewnej pracy na jutro, pojutrze czy choć na następny tydzień. Nie masz również pewności, że wystarczy Ci pieniędzy do pierwszego. Jednak już sama wiara w to, że zadzwonią, jakoś hamuje Cię przed szukaniem pracy gdzieś indziej. Chcesz zachować się lojalnie wobec pracodawcy, który od początku niczego nie gwarantuje i zarejestrował więcej potencjalnych pracowników, niż potrzebuje!

4. A co jak nie zadzwonią?

Tym razem zadzwonili, ale jutro znowu będziesz czekać… i pojutrze… i za tydzień. Im częściej dzwonią, tym bardziej przyzwyczajasz się do takiej pracy, tym bardziej czujesz, że ktoś Cię docenia i tym bardziej wzrasta Twoje przekonanie, że dalej będą dzwonić. Praktycznie masz już pewność… Ale to tylko Ty ją masz… Nie ma jej na pewno Twój pracodawca i co ważne, nigdy nie miał! Właśnie dlatego, na wszelki wypadek, od początku podpisał z Tobą kontrakt na zero godzin… Ty chodzisz do pracy codziennie, więc dla Ciebie to Twoja codzienna praca. Dla pracodawcy to jedynie seria kolejnych jednodniowych zleceń, które można z dnia na dzień zlecić komuś innemu.

Niektórzy pracownicy agencyjni po jakimś czasie zdają sobie z tego sprawę i wtedy stresuje ich to każdego dnia. Czasem rozmawiam właśnie z takimi ludźmi i mówią, że ta ciągła obawa o utratę pracy powoduje, że brakuje im radości w życiu, ale też czują zniechęcenie do szukania czegokolwiek innego… Błędne koło…

5. Nie samą pracą człowiek żyje…

Nie jesteśmy niewolnikami. Każdy z nas ma swoje życie i swoją wolność. Choć pracując, oddajemy kawałek tego życia innym, to jednak tylko na określonych zasadach, na które się zgadzamy. Cała pozostała część codziennego życia jest nasza. W związku z tym każdy z nas ma jakieś plany, co chce robić w czasie wolnym od pracy i ma do tego pełne prawo. Takie jest przynajmniej założenie… Aż któregoś dnia kierownik poprosi Cię o pozostanie dłużej w pracy, bo jeszcze zostało dużo roboty…

Wtedy stajesz przed wyborem czy się zgodzić, czy nie. Jeśli jest to normalna praca, na normalny kontrakt, to nie musisz się zgadzać i nie masz się czym martwić. Jeśli jednak pracujesz dla nieuczciwej agencji i jesteś na kontrakcie zerowym, to praktycznie nie masz wyboru. Bo jeśli nie zostaniesz, to jutro mogą już do Ciebie nie zadzwonić. Zadzwonią do kogoś, kto dziś został. A jak im zacznie brakować pracowników, to zapytają tych zostających czy znają kogoś wartego polecenia.

W UK prawo pracy ma chronić przed wyzyskiem. W związku z tym, pracodawca nie może oczekiwać, że będziesz pracować więcej niż 48 godzin w tygodniu. Nikt nie może Cię do tego zmusić i nikt nie może traktować cię gorzej dlatego, że się nie zgadzasz na tak długi czas pracy. Pozostawiono jednak pewną furtkę dla tych pracowników, którzy chcą pracować więcej. Mogą się oni dobrowolnie wypisać z ochrony przed wyzyskującymi pracodawcami i zgodzić na więcej niż 48 godzin w tygodniu. No i tę furtkę wykorzystują właśnie nieuczciwi pracodawcy…

W wielu agencjach, wraz z rejestracją oraz kontraktem na 0 godzin, dostajesz do podpisania osobny papier, że zgadzasz się pracować więcej niż 48 godzin w tygodniu. Możesz go nie podpisać, ale nikt Cię o tym nie informuje. W dodatku, jeśli nie podpiszesz, to mogą do Ciebie nigdy nie zadzwonić…

Jeśli podpiszesz, to co prawda masz potem prawo wrócić do 48 godzin pracy. Jednak wymaga to napisania listu do pracodawcy, który od tego czasu ma od tygodnia do 3 miesięcy na zmianę Twojego harmonogramu pracy. A czas ten zależy od zawartej między wami umowy… czyli od tego papieru, który podłożono Ci do podpisania podczas rejestracji i który pewnie umknął Twojej uwadze. Zgadnij więc na jaki okres się umówiliście… 🙂

Jasne, wielu ludzi powie, że to dla nich nie problem pracować więcej niż 48 godzin. Bo przecież więcej zarabiają, a w dodatku niektóre agencje czasem płacą trochę większą stawkę za nadgodziny. A ja jestem zdania, że to właśnie jest ogromny problem. Bo tu nie chodzi o to, że czasem niektóre agencje faktycznie płacą więcej za niektóre dodatkowe godziny. Istota problemu polega na tym, że płacą minimum za wszystkie pozostałe! Przez to wizja zarobienia dodatkowych 10 funtów jest dla Ciebie okazją i często może stać ważniejsza niż Twoje własne plany, marzenia lub czas spędzony z bliskimi…

6. Czas na podwyżkę?

Pracujesz przez taką agencję, masz kontrakt zerowy, dostajesz minimalną krajową i codziennie boisz się, że następnego dnia po Ciebie nie zadzwonią. Czy w takiej sytuacji pytanie o podwyżkę jest w ogóle mądrym posunięciem? Skoro mają na liście jeszcze 200 osób takich jak Ty, czyli codziennie wyczekujących na telefon i gotowych do pracy za najniższą możliwą stawkę, to jaki mogą mieć interes w płaceniu Ci więcej? Prawdopodobnie jedyna podwyżka jaką dostaniesz, to ta wynikająca z corocznego ustawowego wzrostu minimalnej krajowej.

7. Może czas wreszcie zmienić pracę?

Dobry pomysł. Tylko prawdopodobnie musisz się tym zająć w przerwie między ciężką pracą, a odpoczynkiem. Więc nie ma co się dziwić, że nie masz na to czasu… W dodatku… czy Ty w ogóle umiesz szukać pracy innej niż przez agencję? Do tego trzeba mieć CV, trzeba umieć napisać list motywacyjny i trzeba umieć się zaprezentować oraz dogadać na rozmowie kwalifikacyjnej. Tak, to wszystko musi być po angielsku!

8. Jak mi się nie spodoba, to pójdę do innej agencji! Zobaczycie!

To idź… Krótkoterminowo może być to dobre rozwiązanie dla Twojego zdrowia psychicznego. Ale na dłuższą metę odkryjesz, że stare problemy wracają. Agencje dla pracowników niewykwalifikowanych nie dają pracy u siebie, a jedynie pośredniczą w dawaniu pracy u innych i właśnie za to dostają pieniądze. Mają umowy z pracodawcami, którzy chcą mieć dużo ciężko pracujących pracowników i płacić za nich jak najmniej. Dlatego raczej nie masz co oczekiwać, że inna agencja zaoferuje Ci lepsze warunki za podobną pracę.

W dodatku, sam fakt, że takie agencje nie chcą od Ciebie CV i nie przeprowadzają rozmów kwalifikacyjnych, już o czymś świadczy… Ich nie interesuje, kim jesteś, jakie masz osiągnięcia ani też jak widzisz się za 5 czy 10 lat. Im potrzeba ludzi, którzy teraz za obietnicę minimalnej krajowej będą całymi dniami wyczekiwać przed telefonem gotowi do ciężkiej roboty.

9. To może lepiej nie szukać? Może coś się w tej pracy zmieni?

Jeśli się zmieni, to prawdopodobnie tylko na gorzej… Przecież od początku było tylko gorzej. Gdyby nie było, to nie pojawiłaby się w Twojej głowie myśl o zmianie, prawda?

Im dłużej pracujesz w jednym miejscu, tym bardziej się przyzwyczajasz i tym trudniej jest znowu szukać czegoś nowego i nieznanego. Przecież masz pracę, to niby po co szukać nowej? Bronisz się przed zmianą, więc to jasne, że racjonalizujesz sobie to wszystko, co się w Twojej pracy dzieje. Czasem nawet wmawiasz sobie, że część tych sytuacji jest Twoją winą. Może i jest, ale ta pozostała część już nie jest. Więc nawet jak Ty się zmienisz, to i tak wiele się nie zmieni. Jeśli praca przez agencję wykańcza Cię psychicznie, to może być to sygnał, że pora się stamtąd zwijać.

10. Jak się dowiedzą, że szukam, to mnie zwolnią…

Skąd taka obawa? Może stąd, że znasz swoją agencję i wiesz jak źle traktuje pracowników? Jeśli wiesz, że w Twojej obecnej pracy nie możesz nikomu ufać, codziennie obawiasz się o utratę pracy, a w dodatku masz kontrakt zerowy i płacą Ci minimum krajowe, to tak naprawdę nie masz nic do stracenia. Nie możesz trafić do gorszej pracy niż ta. Przecież tu nie muszą Cię nawet zwalniać! Każdego dnia mogą po prostu nie zadzwonić i to z dowolnego powodu. Ty nie masz tej pracy. Ty tylko wierzysz, że ją masz. Podpisując umowę z agencją zobowiązałeś/zobowiązałaś się jedynie do czekania na telefon, a Twoja agencja nawet nie zobowiązała się, że będzie dzwonić!

11. Niewykwalifikowani z kwalifikacjami…

Choć agencja jest dla niewykwalifikowanych, to pracują w niej przeważnie wykwalifikowani… Ludzie po szkołach zawodowych, liceach, technikach lub studiach, często inteligentniejsi niż ich pracodawcy. Ludzie, którzy pracując w wyuczonym zawodzie mogliby zarabiać co najmniej kilkanaście funtów na godzinę. Czemu więc pakują się w taką kiepską pracę i akceptują takie poniżające warunki? Odpowiedzi słyszę wiele, ale po krótkiej dyskusji praktycznie każdą z nich można sprowadzić do dwóch słów: „język angielski”.

Właśnie brak umiejętności samodzielnego komunikowania się po angielsku sprawia, że ludzie dają sobą tu pomiatać. Akceptują coś, czego nie zaakceptowaliby w kraju swojego pochodzenia, bo wydaje im się, że nie mają innego wyjścia. Ale przecież jest inne wyjście. W wolnym czasie można się nauczyć anielskiego i kiedyś przestać pracować dla agencji.

Aby w miarę swobodnie komunikować się w języku angielskim w pracy oraz podczas rozmów kwalifikacyjnych, potrzebujesz osiągnąć europejski poziom B1 (lub brytyjski Entry 3). Jeśli uczysz się w collegu, to możesz się spodziewać, że jeden poziom zajmie Ci rok. Czyli nawet, gdy zaczynasz od zera, to w 3 lata nauczysz się angielskiego na tyle, że praca dla agencji nie będzie już jedyną Twoją opcją. Jeżeli uczysz się prywatnie, to w jeden rok zrobisz dwa poziomy. Czyli poziom B1 (lub Entry 3) osiągniesz w maksymalnie 1,5 roku.

12. Termin przydatności…

Twoje kwalifikacje, choć formalnie nie mają terminu przydatności, to jednak przeterminowują się. Ponieważ poza wykształceniem, na rynku pracy liczy się też doświadczenie, a Twoje jest tylko z agencji dla niewykwalifikowanych. Więc im dłużej dla niej pracujesz, tym bardziej kwestionuje to Twoje umiejętności i kwalifikacje zawodowe. Bo pokazuje to, że albo nie znasz się na tym, na czym podobno się znasz, albo przynajmniej nie czujesz się w tym dobrze. Tak czy inaczej utrudnia Ci to znalezienie pracy w wyuczonym zawodzie.

Gdy szukasz nowej pracy jakiś czas po skończeniu szkoły, to musisz się wykazać, że się znasz na swoim fachu. Musisz mieć na to jakiś dowód w CV. Musisz mieć też jakieś sukcesy, o których porozmawiasz na rozmowie kwalifikacyjnej. Inaczej ciężko będzie Ci znaleźć dobrą pracę.

Teraz wyobraź sobie kogoś, kto skończył w Polsce studia z marketingu i zarządzania, i zaraz po nich przyjechał tutaj. Przez ostatnich kilka lat pracuje dla agencji pakując sałatę. Co taka osoba wpisze na CV? Jak przekona pracodawcę, że zna się na marketingu i promocji? Przecież nawet nie potrafiła wypromować się na tyle, aby zdobyć lepszą pracę! Sukcesy? Jakie sukcesy? No i jeszcze to zarządzanie… Jeśli tak dobrze zna się na zarządzaniu, to czemu tego nie robi? Czemu od lat daje sobą tak źle zarządzać (a nawet pomiatać) w agencji i pracuje za minimalną krajową? Takie pytania z pewnością pojawią się w głowie potencjalnych pracodawców i trudno będzie znaleźć na nie dobra odpowiedź. Dlatego jeśli masz wykształcenie, to staraj się czym prędzej pracować w zawodzie.

Podsumowanie

To prawdopodobnie dopiero pierwszy z moich tekstów o pracy przez agencje dla osób niewykwalifikowanych. Myślę, że ten temat jest ważny i warto od czasu do czasu coś nowego o nim pisać. Od razu jednak chciałbym podkreślić, że nie uważam wszystkich agencji za złe. W tym artykule skupiłem się wyłącznie na agencjach dla pracowników NIEWYKWALIFIKOWANYCH.

Są one też czasem nazywane „agencjami pracy tymczasowej”, co często kłóci się z tym, jak z ich usług korzystają Polacy. Bo w wielu przypadkach jest to tymczasowość trwająca latami, która w dodatku blokuje możliwość rozwoju i zaprzepaszcza wiele szans na lepsze życie. Pomyśl… Jeśli pracujesz jako osoba niewykwalifikowana, to po co Ci w ogóle było w Polsce spędzać tyle czasu na nauce i zdobywaniu kwalifikacji? I tak teraz dostajesz najmniej pieniędzy ze wszystkich… Zresztą, czy za dwadzieścia lat też chcesz pracować na sałacie i ciągle bać się, że jutro już po Ciebie nie zadzwonią? Czy do emerytury chcesz każdego dnia liczyć pieniądze, upewniając się, że wystarczy do następnej wypłaty? Szczerze wątpię…

To jaka jest alternatywa? Istnieją również agencje dla tych wykwalifikowanych – nauczycieli, inżynierów, techników, kierowców i wielu innych specjalistów. One przynajmniej starają się spełniać pewne standardy i generalnie są lepsze. Oferują dość dobre stawki, a w dodatku, już po kilku miesiącach pracy masz realną szansę na bezpośrednie zatrudnienie.

Jednak żeby się w nich zarejestrować, musisz dość dobrze komunikować się po angielsku, musisz mieć CV oraz musisz przedstawić swoje polskie kwalifikacje w taki sposób, aby zostały one zrozumiane. Tak, Twoje polskie świadectwa są tu uznawane i mogą być przepustką do lepszej pracy. Ale o porównywaniu i uznawaniu kwalifikacji napisałem już osobny tekst, więc nie będę się tu powtarzał.

Zawsze podkreślam, że aby coś osiągnąć w UK, trzeba się uczyć angielskiego. Jeśli więc go nie znasz, to się ucz! Z całą pewnością znajdziesz co najmniej kilkanaście wymówek i powodów dlaczego nie możesz lub dlaczego nie warto. Ale dla Twojego własnego dobra oraz dla dobra wszystkich Twoich bliskich, znajdź sobie choć jeden powód dla którego jednak warto. Nauczenie się angielskiego jest najważniejszym krokiem, żeby zmienić coś w swoim życiu w UK. Im prędzej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie.

Jeśli podoba Ci się mój tekst, to udostępnij go innym. Temat jest dość ważny, więc zależy mi, aby jak najwięcej Polaków przeczytało ten wpis i zastanowiło się dwa razy nad pracą przez różne agencje dla pracowników niewykwalifikowanych. Możesz też wklejać link do tego tekstu pod wszystkimi dyskusjami o agencjach w UK, na jakie się natkniesz na polskich grupach na facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × five =